A wszystko się zaczęło niewinnie. Kilka wypraw do Azji Środkowej i zamiłowanie do kultury i bytu jej niezwykłych mieszkańców. Ich domy-jurty urzekły nas.

Pierwszy nocleg w tej jakże na pierwszy rzut oka prymitywnej, a w gruncie rzeczy genialnej „budowli”, był dla nas niezapomnianym przeżyciem. Jakaś pozytywna energia skumulowana w niej w powiązaniu z wrażeniami z wyprawy dały efekt trudny do opisania. Wtedy jeszcze do nas nie docierało jak silny wpływ wywarł na nasze dalsze życie ten z pozoru banalny fakt. Ot gdzieś na końcu Świata, u podnóża wspaniałej góry o niekoniecznie pięknej nazwie „Pik Lenina” stoi sobie namiot...

Nie zdołaliśmy o nim zapomnieć i za rok, już z przyjaciółmi, wróciliśmy w to magiczne miejsce (a bardzo rzadko wracamy w naszych wyprawach – Świat jest tak piękny i nieogarniony). Magia – powtórzyła się. To był moment zwrotny. Zechcieliśmy na co dzień doświadczać tej magii.

 

Rozważaliśmy różne scenariusze aż w końcu postanowiliśmy przenieść cząstkę tego świata do naszej kochanej Kotliny Kłodzkiej.

Po czterech tygodniach jurty były gotowe. I, jak można było przewidzieć, transport był trudnym  zadaniem. Ale udało się. Kierowca busa pokonał 7 tys. km oddzielające Ułan Ude od granic Polski w  pojedynkę i zajęło mu to tydzień. Od zaśnieżonej i mroźnej Syberii przez góry Uralu i bezkres Rosji  Środkowej aż po Białoruś do Grodna. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Czekamy na niego u przyjaciół  w Grodnie, taki oryginalny drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Przeładunek i jedziemy dalej. Cztery godziny na granicy, climy i do domu! Zgodnie z planem A - zdążyliśmy przed końcem 2019r. NIEWIARYGODNE!!!
Zakup i transport jurt wcale nie był zadaniem najtrudniejszym..... O wiele trudniej było zdecydować o  formie zaplecza, które będzie je uzupełniać.... Spory były wielkie bo i wariantów niemało. W oryginale nikt przecież nie wyposaża jurt w sanitariaty, nie przewiduje jak przyjąć gości, którzy nie mieli do czynienia z żywym ogniem. W końcu jesteśmy w Europie, a nasi przyszli goście mają swoje potrzeby i przyzwyczajenia.... Poza tym trzeba wziąć pod uwagę ich bezpieczeństwo, komfort i co nie mało ważne – przepisy prawa. JESTEŚMY PRZEKONANI ŻE UDAŁO SIĘ WYBRAĆ WARIANT OPTYMALNY. Sanitariaty mają postać zgrabnych kontenerów zespolonych z jurtami fajnymi łącznikami. Goście mają do dyspozycji ciepłą bieżącą wodę, prysznice, umywalki i ubikacje, a wszystko higienicznie i estetycznie wykonane. Niestety po długich negocjacjach z kominiarzami zrezygnowaliśmy z ogrzewania żywym ogniem pomimo że stosowne piecyki tzw. kozy już nawet zakupiliśmy w zaprzyjaźnionym warsztacie żeliwnym. Budowa podłóg – zadanie pracochłonne ale stosunkowo proste była dopełnieniem fazy przygotowań do upragnionego montażu pierwszej jurty...
Mongołowie, Buriaci, Kirgizi, Kazachowie (podczas naszych wojaży mieliśmy zaszczyt wielu  przedstawicieli tych prastarych narodów) przekonywali nas, że jurtę buduje się w 6 godzin siłami jednej rodziny. My także postanowiliśmy właśnie rodzinnie zbudować pierwszą z jurt. Nie byliśmy jednak takimi optymistami i założyliśmy, że dokonamy tego w 2 dni. Tak też się stało. Nasza fascynująca i piękna jurta stanęła w takim właśnie czasie. Oczywiście mnóstwo czynności wykonywaliśmy po kilka razy bo i instrukcje nie były szczegółowe a i filmy w necie – niedokładne. EFEKT PRZESZEDŁ JEDNAK NASZE NAJŚMIELSZE OCZEKIWANIA. POSTAWILIŚMY NAJPIEKNIEJSZĄ JURTĘ ŚWIATA W NASZEJ OCENIE!!!
Teraz nastąpił etap testowania i dopracowywania szczegółów. Przyroda od razu przeszła do dzieła –  wiało niesamowicie. Genialnym pomysłem było zaproszenie eksperta – Mongołki zamieszkującej w Kłodzku. Podpowiedziała nam np. jak chronić konstrukcję od naszych „kochanych wiatrów fenowych”. Dziękujemy Ci Zaya!


 
ZAPRASZAMY!!!

Zarezerwuj!

  1. pl
  2. de
  3. en
  4. ru

Zadzwoń!

Home

Polityka prywatności

Rezerwacja | Kontakt

Regulamin